Vincent odchrząknął.
„Sześć miesięcy temu przyszedł do mnie mężczyzna, zdesperowany i bez pieniędzy. Wyjaśnił, że jego żona jest w ciąży i potrzebują gotówki na pokrycie kosztów leczenia. Powiedziałem mu, że zazwyczaj nie udzielamy pożyczek osobistych, ale nalegał. Zaproponowałem mu oprocentowanie w wysokości 20%.
Rocco w końcu podniósł wzrok.
"Pokaż mi dokumenty."
Vincent położył dokument na biurku.
Rocco przyjrzał mu się uważnie.
Podpis wydawał się przekonujący. Warunki wydawały się uzasadnione.
Z jednym małym wyjątkiem.
„Vincent” – powiedział cicho Rocco. „Która jest dzisiaj data?”
„15 listopada”.
„A kiedy zmarł Marcus Thompson?”
Twarz Vincenta zbladła.
„Sierpień. 23 sierpnia.”
„Podpisał więc tę umowę pożyczki dwa miesiące po swojej śmierci”.
W biurze zapadła ciężka cisza.
Vincent otworzył usta, ale nie wydobył z siebie ani jednego słowa.
Rocco wstał i powoli obszedł biurko, aż stanął za krzesłem Vincenta.
„Sfałszowałeś podpis zmarłego, aby usprawiedliwić kradzież dokonaną na jego wdowie i córce”.
"Szefie, mogę wyjaśnić..."
„Wziąłeś meble 7-letniej dziewczynki.”
Rocco położył dłoń na ramieniu Vincenta.
„Pozostawiłeś pogrążoną w żałobie matkę bez możliwości wykarmienia dziecka. Zraniłeś mu rękę”.
Jego głos pozostał spokojny, ale powietrze w pomieszczeniu zdawało się robić coraz zimniejsze.
„I zrobiłeś to używając mojego nazwiska.”
Vincent próbował się odwrócić, ale ręka Rocco go powstrzymała.
„Ile innych rodzin?”
"Nie rozumiem, co masz na myśli."
„Ile jeszcze sfałszowanych dokumentów? Ilu jeszcze zmarłych mężów w tajemniczy sposób pożyczyło od nas pieniądze? Ile jeszcze dzieci głoduje, bo ty postanowiłeś zbudować własne imperium?”
Oddech Vincenta przyspieszył.
Szefie, musisz zrozumieć. Ci ludzie... są nikim. Nie mają żadnego znaczenia dla firmy. Po prostu dorabiałem sobie.
„Zła odpowiedź.”
Rocco zacisnął mocniej uścisk.
„Ta mała dziewczynka próbowała sprzedać mi swój rower, żeby móc nakarmić swoją mamę”.
Vincent słabo wzruszył ramionami.
„Dzieci wracają do zdrowia”.
„Jeszcze gorsza odpowiedź.”
To, co wydarzyło się później, odbiło się szerokim echem na każdym szczeblu organizacji Rocco.
Wiadomość dotycząca losu mężczyzn, którzy skrzywdzili dzieci.
Jeśli chodzi o los mężczyzn, którzy wykorzystali nazwisko Moretti, by żerować na niewinnych rodzinach.
Ponieważ Rocco odkrył, że było tam 6 innych rodzin.
Sześć innych sfałszowanych dokumentów.
Sześcioro innych dzieci było zmuszonych być świadkami kradzieży całego ich dobytku przez nieznanych sprawców.
A rano Vincent Caruso pomagał odzyskać wszystko, co ukradł.
Czy mu się to podoba, czy nie.
Część 3
O świcie Rocco miał wszystko, czego potrzebował.
Wyciągi bankowe wykazały, że stan prywatnych kont Vincenta wzrósł o ponad 200 000 dolarów w ciągu zaledwie sześciu miesięcy. Nagrania z monitoringu pokazały, jak osobiście ładował skradzione meble do nieoznakowanych ciężarówek.
Najbardziej obciążającym przestępstwem było wynajęcie pomieszczenia magazynowego pod fałszywym nazwiskiem.
W środku znajdowały się rzeczy należące do siedmiu rodzin, które okradł.
Vincent siedział przywiązany do krzesła w tym samym pomieszczeniu magazynowym, otoczony dowodami.
Łóżeczka dziecięce. Zdjęcia rodzinne. Obrączki ślubne. Zabawki dziecięce. Nawet wózek inwalidzki należący do starszego mężczyzny, który ledwo mógł się bez niego poruszać.