Moja najlepsza przyjaciółka Lena i ja narzekałyśmy na koszulki.
„Dlaczego wszystko jest albo sztywne, albo prześwitujące?” zapytała.
„Bo wszechświat nas nienawidzi” – powiedziałem.
Zaczęliśmy szkicować projekty. Proste, miękkie koszulki. Czyste linie. Żadnych żenujących sloganów.
Nasz akademik zamienił się w stację pakowania.
Zebraliśmy oszczędności, zamówiliśmy małą partię, skorzystaliśmy z usług drukarni na kampusie i wysłaliśmy je online. Spodziewaliśmy się kilku zamówień z litości.
Wyprzedaliśmy.
Znajomi publikowali posty. Ich znajomi pytali, gdzie kupić. Zamówienia zaczęły przychodzić od nieznajomych.