„Och, kochanie” – powiedziała. „Tak się bałam, że będziesz niewdzięczny”.
„Jest jeden warunek” – powiedziałem.
Pochyliła się. „Oczywiście. O co chodzi?”
Otworzyłem drzwi.
„Wejdź” – powiedziałem. „Nie zrobimy tego bez mojej mamy”.
Zawahała się, ale weszła do środka.
Karen zacisnęła szczękę.
Moja mama siedziała przy kuchennym stole, obejmując dłońmi kubek i nieruchomo patrząc na swoją twarz.
„Mamo” – powiedziałem. „To jest Karen”.