Uśmiechnąłem się.
Jej oczy rozszerzyły się.
„Wiesz co?” powiedziałem. „Masz rację.”
Jej ramiona się rozluźniły.
„Wiedziałam, że zrozumiesz” – powiedziała.
„Jesteś związany z moim sukcesem” – powiedziałem. „Gdybyś mnie nie urodził, nie istniałbym. Więc tak, dam ci coś. Wypiszę ci czek. Dam ci nawet mój samochód”.
Jej oczy rozszerzyły się.
Zawahała się, ale weszła do środka.