Wyprostowała się.
„Kochanie, zdajesz sobie sprawę, że beze mnie nie odniosłabyś sukcesu, prawda?” powiedziała. „To ja zadbałam o to, żebyś został wychowany przez tę kobietę tak, żebyś wyrósł na dobrego człowieka. Potrzebuję tylko połowy twoich zysków. To sprawiedliwe”.
Chciałem krzyczeć.
Dodała: „I twój samochód. Nie miałbyś go beze mnie. Poświęciłam swoje ciało i młodość. Wybrałam, żeby cię mieć. Wybrałam, gdzie cię zostawić. Ten wybór ukształtował twoje życie”.
Poczułem przypływ złości.
Myślałem o mojej mamie przy każdym ważnym momencie. O mojej mamie składającej koszule. O mojej mamie pojawiającej się raz po raz, gdy ta kobieta znikała.
Chciałem krzyczeć. Zamiast tego coś zimnego i ostrego wślizgnęło się na moje miejsce.