Powrót ze szpitala, którego nikt nie chciał zrozumieć

Ciężkie dębowe drzwi ustąpiły z cichym skrzypnięciem. W progu Mayę uderzył zapach taniej pizzy i nerwowe dźwięki gry wideo — jakby dom, zamiast dawać schronienie, potrafił przytłoczyć jeszcze bardziej.

Wróciła późno. Na sobie miała za duże, szpitalne ubranie, a jej twarz była blada i zmęczona. Zaledwie kilka godzin wcześniej w izbie przyjęć usłyszała wiadomość, która złamała jej serce: ciąża nie przetrwała. Jej ciało nie wytrzymało ciągłego forsowania się — sprzątania, szorowania i spełniania wymagań, które z dnia na dzień stawały się coraz mniej realne.