Płakałam, wioząc męża na lotnisko w Meksyku, ponieważ „wyjeżdżał na dwa lata do Toronto”.
…ale gdy już wróciłem do domu, przelałem 650 000 dolarów na swoje konto osobiste i złożyłem pozew o rozwód.
Z zewnątrz James wydawał się idealnym mężem: odpowiedzialnym, troskliwym i ambitnym.
Mieszkaliśmy w przestronnym domu w Lomas de Chapultepec. W weekendy jadaliśmy śniadania w Polanco, spacerowaliśmy po Reformie i snuliśmy plany jak każda zamożna, stabilna para w Mexico City.
Kiedy powiedział mi, że jego firma oferuje mu stanowisko w Toronto, jako pierwszy się ucieszyłem.
„To moja wielka szansa” – powiedział mi. „To tylko dwa lata, Sarah. Potem będziemy mogli zainwestować więcej tutaj, w Meksyku… a może nawet założyć własny biznes”.
Dwa lata różnicy.
Dwa lata, podczas których zostawałem na miejscu, aby zarządzać naszymi nieruchomościami w Querétaro i Monterrey, naszymi inwestycjami, naszym życiem.
Ufałam mu.
Bo był moim mężem.
Bo go kochałam.