Do trzech dni przed planowanym lotem.
Przybył wcześniej z kilkoma pudłami.
„Robię postępy” – powiedział z entuzjazmem. „Wszystko tam jest droższe”.
Kiedy brała prysznic, poszedłem do jej biura po dokumenty notarialne. Jej laptop był otwarty.
Niczego nie szukałem.
A znalazłem wszystko.
Wiadomość e-mail z potwierdzeniem.
Luksusowy apartament do wynajęcia w Polanco.
W pełni umeblowany.
Umowa najmu na dwa lata.
Zarejestrowani mieszkańcy to:
James…
Erica.
I jeszcze jeden szczegół: „Proszę zapewnić łóżeczko dziecięce w sypialni głównej”.
Kołyska.
Miałem wrażenie, że powietrze znika.
Przeczytałem każdy wiersz.
Data rozpoczęcia: ten sam dzień, co Twój lot do Kanady.
Nie jechał do Toronto.
Przeprowadzał się 20 minut od naszego domu.
I to nie wszystko.
Erica była w ciąży.
Pomyślałem o naszym wspólnym koncie w banku w Santa Fe.
650 000 dolarów.
Większość pochodziła ze spadku, który zostawili mi rodzice, gdy zginęli w wypadku na drodze do Cuernavaca.
Nalegał, aby wszystko połączyć „w celu zachowania przejrzystości małżeńskiej”.
Teraz rozumiem.
Jego plan był taki, żeby sprawiać wrażenie, że mieszka za granicą, powoli wypłacać pieniądze i finansować swoją nową rodzinę… tak, żebym niczego nie podejrzewała.
Na międzynarodowym lotnisku Benito Juáreza uściskał mnie na oczach wszystkich.
„To dla nas” – mruknęła.
Płakałam.
Ale nie ze smutku.