Pracowniczka znalazła właściwy zapis i uruchomiła nagranie. Ekran zamigotał, a ja wpatrywałam się w obraz, próbując wychwycić każdy szczegół.
To, co zobaczyłam, sprawiło, że zakręciło mi się w głowie.
W tamtym momencie zrozumiałam, że muszę dowiedzieć się prawdy — spokojnie, uważnie i z myślą o Noah — bo niezależnie od tego, co stało za jego słowami, moje dziecko potrzebowało bezpieczeństwa, a ja potrzebowałam odpowiedzi.