Kochanka mojego męża zadzwoniła do drzwi w sobotę po południu i kiedy otworzyłam drzwi, podała mi swój płaszcz, mówiąc: „Powiedz Richardowi, że jestem”.
Bo myślała, że jestem jej gospodynią domową i żoną od dwunastu lat.
Stałem tam, trzymając w dłoni jej designerski płaszcz, a ona weszła do mojego mieszkania, jakby było jej własne: blondynka, około 25 lat, w sukience, która kosztowała więcej niż czynsz większości ludzi. Rozejrzał się po korytarzu i powiedział: „To miejsce potrzebuje remontu. Porozmawiam o tym z Richardem”.
Richard jest moim mężem. Był moim mężem, mężczyzną, z którym zbudowałam ten dom, cegła po cegle, pracując na dwóch etatach i kończąc studia medyczne.
Ten mężczyzna, który najwyraźniej miał młodą kobietę, która mogłaby być jego córką, myślał, że może odnowić mój dom.
„Gdzie jest Richard?” zapytał, nawet na mnie nie patrząc.
„Nie ma go tu” – powiedziałem.
—No, kiedy wrócisz? Nie mam całego dnia.
„Kim jesteś?” – zapytałem, gdy już zacząłem wszystko składać w całość.
„Jestem Alexis, dziewczyna Richarda”. Przechyliła głowę z rozbawieniem. „A ty jesteś sprzątaczką, jeśli się nie mylę?”
Ona się zaśmiała.
—No tak, oczywiście. Ale Richard zazwyczaj ma lepiej ubrany personel. Czy są nowi?
W domu, ubrana w swój zwykły sobotni strój (dżinsy i bluza uniwersytecka), wyglądałam jak pomoc domowa tego dziecka.
„Jestem tu od 12 lat” – powiedziałem. „Dwanaście lat. Richard natomiast jest tu dopiero od 5 lat”.
Przewrócił oczami. „Pracownicy zawsze wyolbrzymiają swój wiek. Powiedz Richardowi, że tu jestem. Będę w pokoju”.