„Zadzwoń natychmiast do doktora Richardsona” – powiedział szybko James. „Powiedz mu, że to nagły wypadek. Następnie zadzwoń pod numer alarmowy policji i zgłoś obecność dwójki porzuconych dzieci w Henderson Park”.
"Tak, proszę pana."
W windzie James spojrzał na dziecko. Sarah całkowicie przestała płakać; jej ciało było bezwładne.
Strach ścisnął jej pierś.
Gdy tylko dotarli do mieszkania, natychmiast ogarnęło ich delikatne ciepło. James wpadł do salonu i delikatnie położył Sarah na sofie, otulając ją swoim płaszczem.
Tim niespokojnie kręcił się w pobliżu.
„Tim, potrzebuję twojej pomocy” – powiedział James.
"Tak, proszę pana."
"Idź do mojego pokoju i zabierz wszystkie koce, jakie znajdziesz."
Tim pobiegł.
James delikatnie rozpakował dziecko.
Jej usta były lekko sine. Jej oddech był płytki.
Delikatnie masował jej małe rączki, aby przywrócić krążenie krwi, jednocześnie mówiąc do niej cichym głosem.
„Chodź, maleńka... zostań ze mną. Jesteś już bezpieczna.”
Tim wrócił z rękami pełnymi koców. Razem stworzyli przytulny kokon wokół Sary.
James podkręcił termostat, przygotował termofory i sprawdził oddech dziecka, obserwując jednocześnie upływające sekundy na swoim telefonie.
Piętnaście minut później zadzwonił dzwonek do drzwi.
Pierwszy przybył doktor Richardson, a za nim dwóch policjantów.
Podczas gdy lekarz badał Sarę, James usiadł z Timem w kuchni i podał chłopcu kubek gorącej czekolady.
„Zrobiłeś, co trzeba” – powiedział cicho James. „Ociepliłeś siostrę i poprosiłeś o pomoc. To było bardzo odważne”.
„Czy Sarah da radę?”
„Lekarz go obecnie bada.”
Jedna z agentek przedstawiła się.
„Inspektorze Chen, Tim, możecie mi powiedzieć, co się dzisiaj wydarzyło?”
Tim wyjaśnił wszystko fragmentarycznie.
Ich matka, Diane, walczyła z uzależnieniem. Była trzeźwa od miesięcy, ale ostatnio miała nawrót. Tego popołudnia zabrała ich do parku, obiecując, że wkrótce wróci.
Nigdy tego nie zrobiła.
Po upływie kilku godzin i gdy Sarah robiła się coraz zimniejsza, Tim w końcu znalazł w sobie odwagę, by poprosić kogoś o pomoc.
„Zrobiłeś dokładnie to, co musiałeś zrobić” – powiedział mu detektyw Chen.
Doktor Richardson wkrótce wrócił.
„Dziecko cierpi na umiarkowaną hipotermię” – wyjaśnił. „Ale powinno w pełni wyzdrowieć. Kolejna godzina w taką pogodę mogłaby być o wiele gorsza”.
„A Tim?” zapytał James.
„Jest zmarznięty i wyczerpany. Ma lekkie odmrożenia palców, ale nic poważnego.”
Następne godziny minęły szybko.
Sarah została przewieziona karetką do szpitala na obserwację. Tim nie chciał zostawić siostry, mocno trzymając Jamesa za rękę.
„Ja też pójdę” – powiedział James.
W szpitalu lekarze dokładnie badali dwójkę dzieci, podczas gdy James wykonywał połączenia telefoniczne: porządkował swój grafik, konsultował się ze swoim prawnikiem i wysłał SMS-a do byłej żony, aby poinformować ją, że wizyta Olivii może zostać przełożona.
Tim siedział obok niego, ubrany w za dużą szpitalną koszulę i płaszcz Jamesa ciasno owinięty wokół ramion.
„James…” powiedział cicho chłopiec. „Co się z nami stanie?”
James o tym nie wiedział.