Miłość wybrana, a nie narzucona
W tamtym czasie Michel nie miał w pełni zabezpieczonej pozycji prawnej. Mógł się poddać. Mógł pozwolić biologicznej rodzinie Camille ją odzyskać.
On tego nie zrobił.
Nie z dumy, nie z buntu. Z miłości.
Postanowił zostać jej ojcem i stoczył tę walkę samotnie, aby mogła dorastać bez urazy, bez dźwigania ciężaru konfliktu dorosłych.
Czytając te słowa, Camille zrozumiała jedną istotną rzecz: nie została po prostu nabrana. Została wybrana.
Niezbędne spotkanie twarzą w twarz
Następnego dnia, podczas odczytywania testamentu u notariusza, Camille przemawiała w obecności swojej ciotki.
Mówiła o listach, groźbach, próbach rozdzielenia jej z Michelem. Mówiła bez gniewu, ale z nową siłą.
„Nie był moim ojcem przez przypadek. Zasłużył na to”.
Prawda w końcu wyszła na jaw.
I już się nie bała.