„Czy on do ciebie napisał?”
Derrick uśmiechnął się lekko. „Opowiedział mi też o historiach, które opowiadał mu przed snem. Daniel wspomniał też o kostiumach, przesadnie komicznych głosach i sposobie, w jaki Mason się śmiał”.
„O mój Boże” – powoli puściłem kij.
„Powiedział, że to był najlepszy moment jego dnia”.
Potem zadałem pytanie, które nurtowało mnie od samego początku.
Gdybyś tylko wiedział o tym wszystkim. Czemu nie przyszedłeś na pogrzeb?
Jego wyraz twarzy pociemniał. „Zostałem zwolniony dwa tygodnie po śmierci Daniela. Kiedy wyszedłem, było już za późno”.
„Opowiedział mi też o historiach, które zwykł jej opowiadać przed snem”.
W końcu zapytałem cicho: „To po co wkradałeś się do pokoju mojego syna?”
Derrick spojrzał w stronę korytarza. „Kiedyś, będąc na cmentarzu, widziałem cię z Masonem. Chłopiec wyglądał na zagubionego. Więc przyszedłem tutaj”.
„Mogłeś zapukać do drzwi.”
„Wiem” – westchnął Derrick. „Nie przemyślałem tego dokładnie”.
Skrzyżowałem ramiona. „Więc udajesz Daniela”.
„To po co wkradałeś się do pokoju mojego syna?”
„Na początku chciałem mu tylko przeczytać bajkę” – wyjaśnił Derrick. „Potem Mason nazwał mnie „tato”. I nie wiedziałem, jak go poprawić, nie denerwując go jeszcze bardziej”.
„Więc wciąż przychodziłeś.”
Zgodził się. „Mason zostawia okno lekko uchylone każdej nocy. Wybiera historię, którą mam przeczytać, a nawet wybiera garnitur, który mam założyć”.
Mimo to, wyrwał mi się cichy śmiech. Brzmiał dokładnie jak Mason .
„Potem Mason zaczął nazywać mnie tatą.”
Potem położyłem kij baseballowy na stoliku kawowym. „Nie powinieneś był tego robić w ten sposób”.
" Ja wiem. "
"Bardzo mnie wystraszyłeś."
"Naprawdę mi przykro."
Ponownie przyjrzałem się jego twarzy. Podobieństwo do Daniela było bolesne. Ale wyraz twarzy był łagodniejszy.
„Nie chcesz zrobić mu krzywdy” – powiedziałem powoli.
" NIE. "
Podobieństwo do Daniela było bolesne.
"Próbowałeś pomóc."
Wstałem i podszedłem do drzwi wejściowych. Potem je otworzyłem.
Derrick wyglądał na zmieszanego. „Wyrzucasz mnie?”
„Na dzisiejszy wieczór.”
Skinął smutno głową i ruszył w stronę drzwi.
Ale zanim wyszedł, odezwałem się jeszcze raz: „Wróć jutro. W ciągu dnia. Żebyś mógł się właściwie poznać z Masonem. Jako jego wujek”.
"Wyrzucisz mnie?"
Oczy Derricka rozszerzyły się. Po raz pierwszy tego wieczoru się uśmiechnął. „Chciałbym”.
Kiedy wychodził, spojrzałem w dół korytarza w stronę pokoju Masona. Były rzeczy z życia Daniela, o których nigdy wcześniej nie wiedziałem.
Ale tej nocy uświadomiłem sobie coś ważnego. Nawet po śmierci Daniela pozostała więź. Nie tylko wspomnienia. Rodzina.
A może jednak Mason nie będzie musiał dorastać bez słuchania bajek na dobranoc.