***
Następnego ranka sytuacja się pogorszyła. Mason jadł płatki przy kuchennym stole.
Potem spojrzał na mnie i powiedział: „Mamo, tato i ja wczoraj skończyliśmy czytać książkę o dinozaurach”.
Moje serce zaczęło walić jak szalone.
„Tata przyszedł, żeby mi przeczytać bajkę.”
Przykucnęłam obok niego i starałam się mówić spokojnie. „Kochanie, tata nie mógłby dokończyć książki z tobą… Zmarł…”
Mason zmarszczył brwi, jakbym właśnie powiedziała coś głupiego. „Mamo, ale tata żyje i wczoraj przeczytał mi bajkę”.
Sposób, w jaki to powiedział, wywołał u mnie dreszcze.
Nie udawał.
On w to wierzył.
„Mamo, ale tata żyje”.
Tego popołudnia nie mogłem przestać myśleć o tym, co powiedział.
Czy śnił? Czy mu się to przywidziało? A może strata ojca była po prostu zbyt trudna do przetworzenia dla jego młodego umysłu?
Wieczorem podjąłem decyzję.
Przeszukałam szafę w przedpokoju, aż znalazłam naszą elektroniczną nianię, tę, której używaliśmy, gdy Mason był noworodkiem. Nadal działała. Postawiłam ją na półce w jego pokoju, skąd mógł widzieć łóżko i okno.
Na wszelki wypadek.
Znalazłem naszą kamerę do monitorowania dziecka,
Tego samego wieczoru położyłam Masona do łóżka. Przytulił swojego pluszowego dinozaura. Pocałowałam go w czoło i zgasiłam światło. Potem poszłam do swojego pokoju i włączyłam nianię elektroniczną w telefonie.
Przez wiele godzin wpatrywałem się w ekran.
Nic się nie stało.
Mason pomyślał o tym przez chwilę, po czym zasnął i to było wszystko.
W końcu się poddałam i zasnęłam na około dwie godziny, zanim obudził się mój syn.
Przez wiele godzin wpatrywałem się w ekran.
***
Następnego ranka, nalewając mu sok owocowy, zapytałem go mimochodem: „Czy tata przyszedł wczoraj wieczorem i przeczytał ci bajkę?”
Mason pokręcił głową. „Nie.”
W ogóle nie wydawał się zdenerwowany. Był po prostu zrelaksowany.
Poczułem jednocześnie ulgę i zakłopotanie. Może to rzeczywiście był wytwór jej wyobraźni.
Postanowiłem jednak pozostawić kamerę włączoną jeszcze przez kilka dni.
Tylko żeby mieć pewność.
„Czy tata przyszedł wczoraj wieczorem, żeby ci przeczytać bajkę?”
***
Dwie noce później siedziałem w swoim pokoju i znowu patrzyłem w ekran. W domu panowała cisza, a moje powieki robiły się coraz cięższe. Obiecałem sobie, że popatrzę jeszcze pięć minut, zanim pójdę spać.
Wtedy coś się wydarzyło.
Dokładnie o 1:14 nad ranem Mason usiadł na łóżku.
Moje serce zabiło mocniej.
Spojrzał w stronę okna, uśmiechnął się i pomachał do kogoś.
Pochyliłem się bliżej ekranu i nagle poczułem się całkowicie rozbudzony.
Wtedy coś się wydarzyło.
Mason wstał z łóżka, podbiegł do okna i odsunął zasłonę.
Potem zaczął z kimś rozmawiać!
Żołądek mi się zapadł. „O mój Boże!”
Ledwo mogłem oddychać, gdy zdałem sobie sprawę, do kogo Mason mówi.
Wstałem z łóżka i pobiegłem korytarzem.
Moje serce biło tak mocno, że zagłuszało wszystkie inne dźwięki.
Potem zaczął z kimś rozmawiać!
Daniel zawsze trzymał kij baseballowy pod naszym łóżkiem, odkąd kilka lat temu ktoś próbował włamać się do domu na końcu ulicy. Bez zastanowienia się, złapałem go, zanim wyszedłem z pokoju.
Gdy dotarłem do drzwi Masona, usłyszałem: „Tato, przeczytasz dziś wieczorem historię o smoku?”
Otworzyłem drzwi.
Obok łóżka Masona stał mężczyzna. Wyglądał dokładnie jak Daniel!
Przez sekundę mój mózg odmówił przetworzenia tego, co widziałem.
Obok łóżka Masona stał mężczyzna.
Mężczyzna miał na sobie jeden z bajkowych kostiumów Daniela, stary strój rycerza. I trzymał w ręku jedną z książek Masona z bajkami.
Zacisnąłem dłonie na kiju baseballowym. „Co robisz w pokoju mojego syna?!”
Oczy mężczyzny rozszerzyły się, a on sam natychmiast podniósł obie ręce.
„Proszę, nie wyrzucaj tego” – powiedział szybko. „Mogę to wyjaśnić”.
Ale ja już stawałam między nim a Masonem.
"Proszę, nie rzucaj tą rzeczą."
Mój głos był ostry i drżący. „Nie zbliżaj się do niego!”
Za mną Mason wyglądał na zdezorientowanego. „Mamo?”
Nie spuszczałem wzroku z nieznajomego. „Mason, kochanie, zostań tutaj”.
Potem skierowałem kij prosto na mężczyznę. „Idziesz ze mną. Natychmiast!”
"Okej... okej."
Cofnąłem się w stronę drzwi, trzymając kij w górze. „Ruszać się!”
"Nie zbliżaj się do niego!"
Mężczyzna zrobił krok w głąb korytarza.
Moje serce wciąż waliło, a w głowie wciąż powtarzała się ta sama przerażająca myśl.
Mężczyzna miał twarz Daniela, ale mój mąż nie żył. A ja właśnie miałam odkryć, kim naprawdę był ten nieznajomy.
Zaprowadziłem go do salonu.
Za nami usłyszałam szept Masona: „Mamo?”
„W porządku!” odpowiedziałem, nie odwracając się. „Zostań w swoim pokoju!”
Mężczyzna miał twarz Daniela, ale mój mąż nie żył.
Zawahał się przez chwilę, po czym powiedział cicho: „W porządku”.