Teściowa powiedziała mi: „Daj mojemu synowi chłopca albo odejdź”. Mąż spojrzał na mnie i zapytał: „Więc kiedy wyjeżdżasz?”

„Czy możesz powiedzieć mamie, żeby przestała?”

Przy kolacji zażartował: „Do czwartego razu sztuka. Tego nie zepsuj”.

Odpowiedziałem: „To nasze dzieci, a nie eksperyment naukowy”.

Przewrócił oczami. „Spokojnie. Jesteś taki emocjonalny”.

Później, już w naszym pokoju, zapytałem go szczerze.

„Czy możesz powiedzieć matce, żeby przestała? Mówi tak, jakby nasze córki były nieudacznikami”.

„Chłopcy budują rodzinę”.

„Ona po prostu chce wnuka”.

„A co, jeśli to będzie dziewczynka?” – zapytałem.

Uśmiechnął się. „W takim razie mamy problem”.

Patricia straciła panowanie nad sobą w obecności dzieci.

„Dziewczyny są słodkie” – powiedziała. „Ale chłopcy są lepsi”.

Ultimatum dotarło do kuchni.

Pewnego wieczoru Mason zapytał: „Mamo, czy tata jest zły, że nie jesteśmy chłopcami?”

Przełknąłem złość.

„Tata cię kocha” – powiedziałam. „Bycie dziewczynką to nie powód do przepraszania”.

Ultimatum dotarło do kuchni.

Kroiłam warzywa. Derek siedział przy stole i przeglądał telefon. Patricia wycierała i tak już czysty blat.

Nie wydawał się zaskoczony.

„Jeśli tym razem nie urodzisz mojego syna” – powiedziała spokojnie – „ty i twoje córki możecie wrócić do rodziców. Nie chcę, żeby Derek został uwięziony w domu pełnym kobiet”.

Spojrzałem na Dereka.

Nie wydawał się zaskoczony.

"Potrzebuję syna."

„Czy zgadzasz się z tym?” zapytałem.

Odchylił się do tyłu, a na jego ustach pojawił się uśmiech.