Wyścig do szpitala
Carlo pobiegł na górę i zamarł na widok krwi.
„Mamo… co się stało?”
„Myślałam, że ona po prostu śpi…” – krzyknęła pani Reyes. „Przyniosłam patyk tylko po to, żeby ją obudzić…”
Carlo nie odpowiedział.
Podniósł Mię i wziął ją w ramiona.
„Zadzwoń po karetkę!”
W ciągu kilku minut ulica rozbłysła migającymi światłami. Sąsiedzi szeptali na zewnątrz:
„Wygląda na to, że teściowa już zaczęła wymierzać jej karę.”
Pani Reyes ich usłyszała.
Nie miała żadnej obrony.
Słowa, które wszystko zniszczyły
W szpitalu lekarze natychmiast zabrali Mię na oddział ratunkowy.
Carlo siedział na zewnątrz i drżał.
„To moja wina… Nigdy nie pytałem, dlaczego się nie budzi…”
Jego matka stała obok i płakała.
„Myślałem, że jest leniwa…”
Carlo odwrócił się od niej po raz pierwszy w życiu.
„Leniwa? Budziła się każdego dnia, żeby z tobą sprzątać. Jest wyczerpana od miesięcy. Zapytałeś kiedyś, czy wszystko w porządku?”
Wyszedł lekarz.
„Kim jest małżonek?”
„Tak” – Carlo natychmiast wstał.
Lekarz wziął głęboki oddech.
„Ma poważną utratę krwi. I…”
Ręce Carla się trzęsły.
„A co?”
„Ona jest w ciąży.”
Cisza.
„Ale teraz… ciąża jest w stanie krytycznym”.
Carlo poczuł, że ziemia pod nim znika.
W zeszłym tygodniu Mia powiedziała cicho:
„Carlo… boli mnie brzuch…”
Odpowiedział:
„Po prostu to wytrzymaj. Mama nie chce, żeby praca się skończyła”.
Uderzył pięścią w ścianę.
„Jakim jestem mężem?”