Materac wydawał się „ciasny”, ponieważ ukryte wyposażenie naciskało na niego ku górze.
A ruch, który zobaczyłem na kamerze, nie był wcale czymś nadprzyrodzonym.
To był mały silnik mechaniczny wewnątrz urządzenia, który uruchamiał jego funkcję nagrywania.
Oznaczało to, że w pokoju mojej córki wydarzyło się coś o wiele gorszego niż zepsute łóżko.
A gdyby nie narzekała, że łóżko jest za wąskie…
Możliwe, że w ogóle nie sprawdziłem aparatu o 2 w nocy.