Mój umysł usiłował znaleźć rozsądne wytłumaczenie.
Rama mogła zostać uszkodzona.
Być może pękła sprężyna.
Być może nowy materac został zamontowany nieprawidłowo.
Jednak żadna z tych teorii nie wyjaśniała tego, co wydarzyło się później.
Koc lekko uniósł się nad nogami Mii.
Jakby coś pod spodem wypychało go do góry.
„Mia” – powiedziałem na głos, już wstając.
Złapałam szlafrok i pobiegłam korytarzem do jego pokoju, wciąż oglądając nagranie z kamery na moim telefonie.
Drzwi były zamknięte.
Ruch wewnątrz ustał.
Powoli otworzyłem drzwi.
Mia nadal spała.
Materac wyglądał zupełnie normalnie.
Ale coś było nie tak.
Przykucnąłem przy łóżku i lekko uniosłem kołdrę, żeby przyjrzeć się materacowi. Nic niezwykłego. Materiał był gładki i płaski.
Wtedy przypomniałem sobie o kącie kamery.
Nie był skierowany bezpośrednio w stronę górnej części materaca.
Był zwrócony bokiem.
Powoli mój wzrok powędrował w stronę dolnej krawędzi ramy łóżka.
Wtedy go zobaczyłem.
Materac nie był już stabilny.
Jeden róg przesunął się ku górze.
Wyglądało to tak, jakby coś utknęło między materacem a drewnianymi listwami.
„Mia” – wyszeptałem.
Lekko się poruszyła.
"Co się stało, mamo?"
Starałem się, żeby mój głos brzmiał spokojnie.
"Kochanie... czy ktoś przyszedł dziś wieczorem do twojego pokoju?"
"NIE."
"Słyszałeś coś?"
Potrząsnęła głową, wciąż śpiąca.
Wsunąłem rękę pod krawędź materaca.