Uśmiechnęłam się lekko.
„Dziękuję, że już nie uciekasz”.
Nie skończyliśmy bajką.
Skończyliśmy czymś bardziej realnym: dwójką niedoskonałych dorosłych, uczących się brać odpowiedzialność.
I być może to jest prawdziwa lekcja.
Miłości nie dowodzi panika ani wielkie gesty.
Dowodzi się jej obecnością, nawet po wyrządzeniu krzywdy.