Mój były zadzwonił do mnie i zaprosił mnie na swój ślub

Uśmiechnęłam się lekko.
„Dziękuję, że już nie uciekasz”.

Nie skończyliśmy bajką.
Skończyliśmy czymś bardziej realnym: dwójką niedoskonałych dorosłych, uczących się brać odpowiedzialność.

I być może to jest prawdziwa lekcja.

Miłości nie dowodzi panika ani wielkie gesty.
Dowodzi się jej obecnością, nawet po wyrządzeniu krzywdy.